Stara kobieta

Przybyło mi lat i siwych włosów
Zmarszczek na twarzy
Ręce drżą
Chód coraz słabszy

Nie zatańczę już rumby
Ani jive, nawet walca
Nie wejdę na górę
Nawet nie wysoką

Nie pośmigam na łyżwach
Czy nartach
I nie pójdę w czerwonych butach
Na wysokich obcasach

Jestem sobą ,kobietą z ładnym uśmiechem
I patrzę w oczy każdemu
Nie raz wydawało by się nieprzyzwoicie
Dawno wyzwolona wolna

Staram się podobać
Choć nie za wszelką cenę
Umiem kochać bez granic
Marzyć wiecznie

Czy jestem stara?
Nie i nie boję się swojej starości

 

 

24.09.2017.r
Maria Urszula Mruk

Życie

Drobne malutkie sprawy i rzeczy
Chwile zatrzymane,zapamiętane
Nieistotne
Miś niebieski usmarowany
Wytarzany ze mną w błocie
Żyrafa brązowa w cętki jasne
Miała długą szyje
I dobrze się ją trzymało
Potłuczony kryształ wazonu
Szkło mieniło się tęczą i bajkowym marzeniem
Lipa pod którą się bawiłam nawet kiedy padał deszcz
Trzystuletnia z drobnymi listkami
Dom duży drewniany
Z białymi oknami
W których kwitły czerwone pelargonie
Figura Pan Jezusa na starym cmentarzu
Fisharmonia mojego ojca na której pięknie grał
Mały czerwony kościół z pięknym obrazem św Bartłomieja
Lalka krakowianka, była ze mną długo
Piękne kolorowe książeczki w tym ta najpiękniejsza 'Konik Garbusek”
Kokarda biała od Pierwszej Komunii
Malwy w ogrodzie, wysokie jak kredki
Które trzymałam w drewnianym piórniku
Szkoła, którą lubiłam
I zapach korytarza wymytego pastą
Maszyna do szycia mojej mamy, którą ma do dziśaj
Plecak uszyty przez mamę
Pojechał ze mną daleką podróż w wieku ośmiu lat
Bagno w którym topił się mój brat
I stara wierzba z białymi baziami, która uratowała nam życie
Tatarak pachnący mokradłami
Łąka różowo-żółta ze stokrotkami
Spracowane ręce mojej babci
Czekolada od dziadka, którą zawsze się dzieliłam
Pierwsza miłość taka piękna i czuła
I pamiętnik z wpisem pozostały
Nowe miasto nie przyjazne
Złe nie dobre nie pokochało mnie
Byłam zawsze w nim samotna
Byłam inna, inna
A może zbyt wolna, niczym nie ograniczona
Żadnej miłości,żadnej wzajemnośc, żadnej wierności
Czy życie jest tak mało warte?

Każda chwila Życia jest warta wszystkiego
Nawet wielkiej samotności

12.11.2017r
Maria Urszula Mruk

 

 

Najpiękniejsza Biżuteria

Jest to diament ?
Nie
Jest to szafir ?
Nie
Jest to rubin ?
Nie
To co jest najpiękniejszą Twoją biżuterią ?
Moją biżuterią
Jest to co jaśnieje na mojej twarzy
To co wpisane w moje oczy
To co maluje się na moim policzku – różą
To jak drżą moje usta – czerwienią
To jak krótki jest oddech
To jak czuje moje serce
To jak czekają moje dłonie
To jak myślę o nim
Czy to miłość?
Tak
Najpiękniejsza i jedyna biżuteria
W którą ubiera się kobieta najpiękniej

Promień – posłaniec

W swoim ogrodzie siedziałam
Na drewnianej ławce, która stoi pod świerkami
Wpatrywałam się w piękne jesienne słońce
Może ostatniego tego lata
Jeden z promieni zaczął mi się przyglądać
Poprosił wiatr
A on przewracał mi popielate włosy
Promień jakby chciał nasycić kolor
Na włosach usiadł kolorowy motyl
Jeszcze ciągle cieszył się życiem
Promień bawił się włosami
Nie pozwoli otworzyć mi oczy
A kiedy próbowałam
Pojawiały się koła tęczowe
Oglądałam obrazy jak w najpiękniejszym kalejdoskopie
Bawił się z mną flirtował, zaglądał w oczy
Leciutko dotykał moich ust
Drażnił
Cieszył
Jak by mnie całował
Delikatnie
Rozzuchwalił się
Czułam się jak by naprawdę
Ktoś mnie całował
Przypomniał mi się pierwszy pocałunek
Kiedy nie wiedział jak zaistnieć
Dotknęłam ust dłonią
Promień pieścił i grzał moją dłoń
Zatrzymał się na srebrnych obrączkach
Każda miała swoją historię
Wstałam
Nie chciałam przypominać sobie tamtych dni
Grabiłam jesienne liście
On masował mi plecy
Przekraczał zasady pieścił, grzał
Spojrzałam wprost i zapytałam
Od kogo jesteś posłańcem?

Za póżno

Chciałam Cię poznać
Ale zraniłam się
Najmocniej jak mogłam
Czy miłość, może być bez łez, cierpienia?

Nie kiedy poznajemy za późno
Może to chwila, ale dobrze że jest
Pozwala marzyć, być i żyć
Może to być jedna z najpiękniejszych chwil

Dlaczego Bóg nie trzymał mnie za rękę
Dał mi wolę kochania i istnienia
Nie wyznaczył lat
Pozwoli być i żyć bez znieczulenia

Nie zrywaj kwiatów – zostaw je niech rosną

Modlitwa do Boga

Jak zacząć do Ciebie Boże
Moją modlitwę tą prostą
Tą nie zakłamaną tą ufną
Tą najbardziej istotną

Żeby być tym kim się jest naprawdę
Bez upiększeń, udawana, obłudy
Żeby powiedzieć Ci wszystko co najważniejsze
I ufać, że coś mi pomożesz

Jak mam się modlić o bliskich
Ich miłość rozsądek i zdrowie
Jak mam do Ciebie Boże zapukać
I jak mam Cię oto poprosić

Czy siedząc w zaciszu kościoła
Czytając modlitwy z książeczki
Czy tam gdzie stoi krzyż
Przy skrzyżowaniu dróg przesuwać paciorki różańca

Czy przy kapliczce znajomej
Tam gdzie las jest do koła
Przypomnieć sobie pieśń starą
Które rozniesie się echem po lesie

Czy nad jeziorem lub stawem
Gdzie warkocze wierzby się moczą
Rozmawiać z Tobą mój Boże
Tak prosto zwyczajnie jak umiem

Jak mam to zrobić?
Żebyś usłyszał moją modlitwę
Słyszysz jak wiatr wieje
Przynosi Ci słowo

Módl się jak potrafisz łaska jest z Tobą.

Umierać dla miłości

Kochać  Ciebie każdego dnia
Rozumieć  Ciebie  bez słów
Żyć  dla Ciebie  bez  warunku
Kosztem nie raz swoich wyrzeczeń
Budować  Ciebie
Ciągnąć wóz  życia
Razem  z Tobą po  różnych  drogach
Iść przed  Tobą , za  Tobą , razem  z Tobą
Zaglądać  w głąb  Ciebie
Zobaczyć  Twój  cień bez  słońca
Spełniać się jako kobieta wzajemnością
Być dobrą matką
I dawać  Tobie  każdego  dnia  kawałek  siebie
To  Twój skarb
Twoja bardzo  kochana  żona

30.09.2017r
Maria Urszula Mruk

Tabletka

Upadła mi tabletka
Biorę  je zawsze rano
Myślałam  upadła i jest przede mną
Nachyliłam się
Spuściłam    swoją nie zgrabną rękę
Poczułam się lekko
Ręka jakoś nie ciążyła
Cała poczułam  się  inaczej
Byłam zdziwiona ,nic nie bolało
Spojrzałam w okno,  był dzień
Wznoszenie  było zdziwieniem
Byłam już na ulicy
Zobaczyłam  biało-rudego kundelka”czesia’
Cieszyłam  się
Przyjaciel  się nie cieszył
Wielkie konary dębu były do pokonania bez  przeszkód
I byłam  już nad lasem
Ale ciągle pamiętałam
O tej  tabletce różowej
Nie czułam  lęku czułam błogi spokój
Nie patrzyłam  na dół ,nie odwracałam się
Gdzieś gnałam unoszona wiatrem  bezwolna
Podobało mi  się
Na rękach nie miałam nic
Nawet tego niebieskiego  pierścionka
Gdzie jestem?
Mam przecież podnieść tą tabletkę
Muszę ją znależć , połknąć
Szczątki  myśli
Fala przejmująca  ciszę
I jasność  przepiękna

04.08.2017r
Maria Urszula Mruk

Słowo Honoru

Dla wujka Tomasza  cioci Michaliny  Janusz  i Ludwika
Grzecznowskich

Kiedy wybiła godzina W
Do  powstania poszedł
Ojciec , Syn szesnastoletni i dwunastoletni
Który  wymknął się  matce

Ojciec dał swojej  żonie
Słowo honoru
Że  będzie walczył
O Boga,  Honor   i  Ojczyznę

Że  będzie walczył i osłaniał swoje dzieci
Że będzie walczył o ludzi ,którzy giną niewinnie
Że  będzie walczył o  miasto
Warszawę ,którą tak  bardzo kochał

Nie przeżyli powstania
Ojciec Tomasz lat  czterdzieści  z orzełkiem  na czapce
Syn Janusz lat szesnaście z opaską biało-czerwoną na  ręku
Syn Ludwik lat  dwanaście z chustką na szyj zapiętą lilijką harcerską

Zostali  zamordowani w  sześćdziesiątym pierwszym  dniu powstania
Po własnym zrujnowanym domem
Kiedy  ginęli z rąk hitlerowców,  ojciec zasłaniał synów
Chłopcy  trzymali się  mocno za  ręce

Najmłodszy Ludwik ,który  był  jeszcze   dzieckiem
Powiedział      cichutko    Bóg Honor Ojczyzna
Matka  słyszała tylko  Bóg
Honor  był dla  Ojczyzny

01.08.2017r
Maria Urszula Mruk

Zielarka

Piękna  zielarka
Mówi nie mówi
Słucha nie słucha
Zrywa pokrzywy
Niesie koszyk pachnący ziół

Idzie krętą ścieżką przez las
Idzie przez uginające się bagna
Idzie rozgarniając  trawy przez  dzikie łąki
Idzie  przedzierając  się w śród zagajników

Szuka  ogląda wącha
Zbiera  jedno albo dwa  pędy
Idzie dalej
Podnosi , zrywa ,napełnia koszyk

Piękna  wariatka
Długie siwe  włosy uczesane przez pory roku
Oczy jak czarownica  błyskotliwe
nie mówi ale nie raz zawodzi, pieśń nieznaną

Przystaje jak  by słuchała rozmowy wiatrów
Czy ktoś woła?
Ptaki siadają jej na ramionach
Jak by jej chciały powierzyć  tajemnicę

Piękna zielarka nie z tego wieku
Mieszka w szałasie
A w koło kwiaty mieszane
Wiązki ziół wiszące na  łykach

Piękna wariatka zielarka
Mądra  samotnica
Wie jak uzdrowić, wie jak wzmocnić
I wie jak  wzniecić  wielką miłość

15.09.2017r
Maria Urszula Mruk