KANIULA

Jestem  kością  twoją
Jestem  już  zapisany
Jako  człowiek
Czuję  pięknie  siebie
Co  raz wyraźniej

Oboje  chcieliście  mnie
Więc  się  począłem
Jestem  jestem malutki
Bezbronny
Gdzieś  pod  sercem  kobiety
Mamy
Słyszę bicia jej  serca
Słyszę  jej  głos

Karmisz mnie
Nie raz  płaczesz
Jesteś  sama  ze  mną
Słyszę  inny  głos
Zły  jak  trzask bełkot
Czuję  wtedy  niepokój
Łkam
Jakieś poruszenie
Serduszko  moje  czuję  niepokój
Coś  się  dzieje
Co  to?

Nie  proszę   nie  boli  nie
Mamo  to  bardzo  boli
NIE
Mamo proszę nie
Nie  słyszą  mnie
Krzyczę  niemym  krzykiem
Mam ooo ma aaa ma mm a oo
Pozwól   pozwól mi  żyć

Siedzę nad  głową  kobiet  w białej  koszulce
Już  nie  mamy
Ona  mnie  nie  chciała
Nie  kochała
W tym pomogli  jej  źli  ludzie
Pomógł  jej okropny  kaniul

Słonie  , lwy   koty  i psy i inni bracia  mniejsi
Chronią  swoje  płody
A  człowiek  rozumny  zabija  jak  wytrawny  morderca

03 11.2020r

Maria Urszula Grzecznowska  Mruk

 

Widzisz mnie pięknie

Jak patrzę w  Twoje oczy
Szare  zmęczone
Jak w  lustrze  widzę  że  jestem  młoda
Kolorowa  uśmiechnięta wesoła

Co  robisz że tak  wyglądam
W twoich  oczach
Może  czegoś  nie  czytam
I  widzę  co  chcę  widzieć

Nawet w  późnym jesiennym  słońcu
Widzę  w  twoich  oczach  siebie
Jestem  i cieszę  się  jak mała  dziewczynka
Czas  tu  nie  panuje

Spoglądam jeszcze raz  w Twoje  oczy  nie  śmiało
Uśmiecham  się  zagadkowo

13.10.2020 r.

Maria   Urszula  Grzecznowska  Mruk

Wirus w czerwonej koronie

Podły  mały złośliwy  szaleniec
W czerwonej koronie
Pozamykał   nas  w domach
Nie przekręcając  klucza  w  drzwiach
Zabrał mi  może  ostatnią  wiosnę
Zabrał mi  radość
Pozostawiając  strach

Stoję przy  oknie
Na drzewach zielone  gałązki
W ogrodzie  nad  stawem  białe  bazie
Przez  szybę  słońce  bawi  się ze  mną sprytnie
Raz  jest  raz  go  nie  ma
Zamykam  oczy  i  wędruje  po ścieżkach  życia
Czuję  się  jednak  jak  wiezień
Któremu  wszystko  wolno
A zarazem  nic

Wracam  nie  spokojną  myślą
Podły  mały  złośliwy   szaleniec
W  czerwonej  koronie
Czy  powstał sam w wyniku  różnych  mutacji
I w  wyniku  naszej  pych
Trudno
Trzeba  go  zrozumieć   trzeba  go  wyprzedzić

Na  parapecie  usiadł  mały  wróbel
Przyglądał mi  się  przez  chwil
Mały  wolny  ptaszek
Uśmiechnęłam   się  do  siebie
Biegnie  do  mnie  następna złowroga myśl
Trzeba  go  pokonać
Nie  wiadomo  jeszcze  jak

Jeżeli  to  złośliwy mały  patogen
Powstał  w  wyniku ludzkiej  myśli
I  jego  rąk
Nie  nie  nie
Nie  wierzę
Świat   tak  oszalał

A mój  Bóg
Wierzę  w  nie  on  mi  tylko  został

31.03 2020r.
Maria  Urszula  Grzecznowska  Mruk

Dom

Wiesz  co  to  dom
Wiem
To  mama  i tata
To  brat Maciek
To  ciepło i  bezpieczeństwo
To  kolorowe ściany
Malowane  przez   Karolinę
Flamastrem
Ostro  trzyma  się  ściany
To  zabawy  i  nauki  na  własnej  skórze
To  pies   Bosmam  kudłaty
To kot  czarna  Klara gdzie  mieszkała  na  szafie
I  często  bujała  się  na  firanach

Dom
To powroty ze  szkoły  i  z pracy
Zapach  ciepłej  strawy
To dialogi ,rozmowy kłótnie i  nie  snacki
Przy  rodzinnym  stole
To  dorastanie
Szukanie rozwiązań po  słowie  „nie”
To  pomocna  dłoń rodziny
W trudnych  sprawach
To  kolorowe malwy widoczne  z okna
To wieszak  w przedpokoju
Obwieszony ubraniami,szalikami czapkami

Dom
To opierzanie  skrzydeł
Które  pomagają  gnać  po  świecie
Patrząc  na  świat  po  sowiemu
Zdobywać  świat odważnie mądrze ciekawie
Znaleźć swój  własny   Dom
Z niezapomnianym  zapachem
Domu  dzieciństwa

21.10.2020r

Maria  Urszula Grzecznowska  Mruk

Widzisz mnie pięknie

Jak   patrzę  w  Twoje  szare zmęczone  oczy
Jak  lustrze  widzę że  jestem  młoda
Jeszcze  piękniejsza
Kolorowa
Uśmiechnięta  wesoła
Co  robisz że  tak  wyglądam
W  twoich  oczach
A może  czegoś  nie  czytam
I  widzę co chce widzieć

Nawet w późno jesiennym słońcu
Widzę  widzę w  Twoich  oczach
Siebie
Jestem  i  cieszę  jak  młoda  dziewczyna
Co podgląda pod  Twoimi  długimi rzęsami
Oczy twoje  oczy
I  widzi  że  czas  tu  nie  panuje

Spoglądam  jeszcze  raz w twoje oczy   nieśmiało
A ty  uśmiechasz  się  zagadkowo

16.05.2020.r

Maria  Urszula  Grzecznowska  Mruk

Wołam drugiego człowieka

Jesteś
Z daleka  ciebie  widzę
Codziennie
Znów  przeżyłeś  gdzieś  noc
Nie  wie  gdzie
Nie  mówisz  o  tym
Pytam  z  daleka
Głodny  jesteś?
Niosę  Tobie   kubek  ciepłej  zupy
Kanapki  dwie
Bez  zbędnych  słów
Zostawiam  w  papierowej  torbie
Na  brzegu  chodnika

Z daleka  widzę-twoje  oczy
Ciągle  pięknie  patrzą na  świat
Los  potraktował  Ciebie  brutalnie
Nie  znam   uczucia krzywdy
Pytam  z  dala
Może  chcesz  koc
W kratkę czy  w  serduszka
Kiwasz  głową  i nie  śmiało  mówisz
W serduszka
Będzie  mi  cieplej

Odchodzisz zabierasz  ze  sobą ciepło
Jutro  będę
Uszyłam kilka maseczek
Przyniosę  dostaniesz
Tak wołam
Drugiego  człowieka

23.05.2020.r

Maria  Urszula Grzecznowska  Mruk

Mama Eid

Mamo nie  spojrzysz  już  na  mnie
Twoje spojrzenie
Dodawało mi pewności  siebie
Twoja ciepła  i  spracowana  dłoń
Pomagała
Twoje przytulenie od  urodzenia
Dawało mi miłość  matczyną

Mamo nie  wierzyłam że  Ciebie  kiedyś  zabraknie
Nie  będzie  już  Ciebie
I  zajdzie  słońce  nad  horyzontem
I dzień następny  będzie
Już bez  Ciebie
Smutny  żałosny  opłakany
Żałobny

Jeszcze  nie  powiedziałam Tobie
O  sprawach  dla mnie  ważnych
Nie  podzieliłem  się  z   Tobą
Małymi i  dużymi  radościami
Już  mnie  nie  wysłuchasz
A tak bardzo chciałem
Nie  zawołasz po  imieniu Eid

Zawsze już moje słońce raz na zawsze
Jestem już sam bez Ciebie  Mamo

27.03.2020r.

Maria  Urszula Grzecznowska  Mruk

Lauda-te Poeto

miałam piękny  wiersz  dla  ciebie
Poeto
chwile potem  zapomniałam
nie był  doskonały  więc  się  unicestwił
wiem  co   zapomniałam

jesteś słowem
zamykasz w  nim wielkość wydarzeń
miłość  radość  żal  rozpacz
nie niedoścignione marzenia
i  ich nie  dopełnienie
nieokiełznane   cierpienie

Jesteś prorokiem
mędrcem  szkiełkiem i  okiem
co  widzisz   przyszłość z daleka

Jesteś drogą  różnych  dróg
prowadzących  przez  wszystkie
stacje  życia

Zielonym  pięknym  dębem
swoim szumem niesie
Twoje  słowo

Jesteś  ptakiem  niebieskim
co wzlatuje wysoko
i zaplata  ciszę  w warkocze

Jesteś  rzeką która płynie
swoimi  wodami
obmywa  twoje  słowa

Jesteś  twardą  skałą
w której  wykuwasz
swoje   słowo

Jesteś  dzwonem
który budzi  narody
uśpione

Jesteś  aloesem
i  cichutkim  fletem
głosem  miłości

Wszystkim Poetom  w  dniu  ich  Święta

21.03.2020r

Maria   Urszula  Grzecznowska  Mruk

 

Poczekaj serce

Poczekaj  moje  serce
Poczekaj
Nie  spiesz  się
Nie  biegnij
Za  siódme  morze
Za siódme górę

Wiem  jak  się  czujesz
Ciągle  samotnie
Wiem  jak  uciekasz
Jak  byś  się  chciało  skryć
W jego  ramionach
Utulić  się
Bardzo  się
Boisz samotności

Poczekaj  poczekaj na  dogodny  czas
Na  pogodę
Na  dobre  słowo
Na  szczere  wyznanie
Na  zapytanie  i  na  odpowiedzi
Na  nowy przeobrażony  Świat

Serce  moje
Może  znajdziesz  ten  odmienny  Świat
Pobiegniesz po  zielonej  trawie
Z kwieciem  pięknym
Marzeniem  pokonasz  wysokie  góry
Popłyniesz   małą  łódeczką
Przez głębokie oceany
Pokonasz pustynie  bezkresne

Ta  droga powie  Tobie co  na prawdę
Czuje Twoje ciągle szukające  serce

18.03.2020 r.

Maria  Urszula  Grzecznowska  Mruk

Autoportret

Piękny  to  ty  nie  jesteś
Taki  sobie Starszy  Pan
Na  tym  autoportrecie
Pierwsze  spojrzenie
A wewnątrz – piękny
Piękny  Pan

Frasobliwe  spojrzenie
Głębokie
Oczy  ciągle  zapatrzone  w  dal
Szukające  rozwiązań
Jakby sobie  coś przypominały
Coś  ważnego
Coś dla  siebie  trudnego
Jakby  coś w środku mocno  uwierało
Jak  byś  był  do  końca  nie  spełniony
Zamyślony
Gdzieś zagubiony

Usta  bez  uśmiechu
Chciałoby  się  je  całować
Dzielić  się  gorzkim smakiem  migdałów
Namawiając do zwierzeń
Perorujących  o nie wypowiedzianych
Wielkich  uczuciach
Oczy i usta przysłonięte siwymi  włosami
spadającymi w nie  ładzie  na  twarz

Widzę  w tym portrecie
Bardo  stare inspirujące  wnętrze
Cały  ten  obraz tworzy  Ciebie
Dostarcza  wielkości i  dostojeństwa
Pozwala otworzyć się   Tobie  przed  ludźmi
Sam  otwierasz  się  bardzo  powoli

Jeżeli  się już  otworzyłeś przed  kimś
Jak  kwiat  jabłoni
Ani kawałka w tedy siebie  nie  chowasz
Trochę   mi  żal
Nie potrafiłam  wejść |
Do  Twojego  zmęczonego, utrudzonego serca
Żeby  ciągle w nim  być i ciągle go  czytać

15.03.2020.r

Maria   Urszula   Grzecznowska  Mruk