Widzę widzę Ciebie

Ciągle  widzę  ciebie gdziekolwiek  spojrzę
Wesołego  spontanicznego dowcipnego
Zamyślonego coraz  częściej
Twoje zmyślenie było  moim  nie pokojem
Uśmiechając  się  wyprowadzałeś  mnie |
Z moich  niepokojących przypuszczeń
Wierzyłam  w twoje zapewnienia
Patrząc  Twoje  oczy które  nigdy nie  kłamały
Twoje  zamyślenia dla  mnie  były  już  nieistniejące

Uwierzyłam uwierzyłam
A teraz  zamykam  oczy i widzę
Uciekam  i widzę
Cofam  się  i widzę
Odwracam  się  i widzę
Płaczę  i  widzę
Rozmawiam  i widzę  tylko  Ciebie
Śmieje  się  smutno  i widzę   Ciebie

Stoję  nad   szarym  kamieniem
Ciągle  widzę  Twoje oczy  jak  byś  stał za mną
Wiedziała  wiedziałam   jak  powoli  gasły  ale  wierzyłam Tobie
Z pięknych zielonych  jak  toń  jeziora   wśród  lasu
Stawały się  ciemno  zielone
Potem  szarobure już  nie  czytelne
I nagle  błysk  i  zastygły
Nie pomogło moje  rozpaczliwe  wołanie
Kochanie  kochanie co  z  tobą
Co  z  twoim  zmyśleniem.

!0.03.2021 r
Maria  Urszula  Grzecznowska Mruk

 

List do Pani Pani poetko

Mamo przestań gryzmolić  w tym  zeszycie
Kto  to  zrozumie
Kto to  będzie czytać
Ja  nic  nie  pojmuje
Dla  mnie  to  takie  buły
Twoje  wiersze
Ugniecione i  wymyślone
Ty  umysł ścisły matematyk
Stawiający domy i mosty
Kiedy  to  się w Tobie  wzięło
Gdzie  się  tym  zaraziłaś
Nigdy nic  nie pisałaś
A teraz  co  się  dzieje
Niech  Radi  pisze  on  poeta
Świat  oszalał
Kręci  się w inną  stronę
Ty  która  nigdy  nic  nie  pisałaś
Koszty miłości  do  żadnego  chłopa
A teraz  piszesz wiersze  miłosne
Jakby  pękła w  Tobie
Jakaś  struna
Co  się  stało
Mamo  wracaj wracaj
Tak  jest  mi potrzebne  męskie  spojrzenie

Ja  mój synu  dorosłam
Na  wszystko  przychodzi  czas

Malarz Świata

Jaki  piękny  prawdziwy obraz
Widziałam dzisiaj  w  parku
Malarza   świata
Słońce  igrało  z kolorami
Barwiło liście drzew
Rozmazując  kolory
Jak małe  dzieci  szukające  najlepszego  spektrum

Konary wiekowych  drzew pomalował
Trochę  brązem  szorstko i gładko
Gdzieniegdzie z zielonym  kolorem   mchu
Liście  dębu   klonu jaworu  brzozy i  kasztanu
Każdy  samoistnym zjawiskowym  kolorem
Można  było sycić oczy można  było się  zachwycać
Jego  pracą

Siedziałam  na  starej   drewnianej ławce
Nie  liczyłam  godzin
Byłam  jak  modelka  w baśniowym pokoju  malarza
Nieruchoma zaczarowana
Dotykając moje  twarzy  świetlisty  pędzlem
Namalował  mi na  niej  mój  uśmiech
On  mistrz  malarz  świata

 

 

 

 

 

 

Każdy inny  każdy  kolorowy
Swojej  rzeczywistości

Droga do Betlejem

„Tata  tata poczekaj poczekaj
Założę tylko  czapkę
Dasz mi rączkę
i pójdziemy drogą  do  Betlejem
Daleko?”
Ty synku  jesteś  kilka metrów  od  Betlejem
Ja  tysiące  kilometrów
Idź za światłem   gwiazdy
Małego  Jezusa i nie opuszczaj  go
Śpiewając  mu  Gloria  Gloria
W Świecie ciemności  zła i niepewności
Będzie  Tobie  łatwiej  w jego  świetle
Rozróżnić  dobro  od  zła moim

KANIULA

Jestem  kością  twoją
Jestem  już  zapisany
Jako  człowiek
Czuję  pięknie  siebie
Co  raz wyraźniej

Oboje  chcieliście  mnie
Więc  się  począłem
Jestem  jestem malutki
Bezbronny
Gdzieś  pod  sercem  kobiety
Mamy
Słyszę bicia jej  serca
Słyszę  jej  głos

Karmisz mnie
Nie raz  płaczesz
Jesteś  sama  ze  mną
Słyszę  inny  głos
Zły  jak  trzask bełkot
Czuję  wtedy  niepokój
Łkam
Jakieś poruszenie
Serduszko  moje  czuję  niepokój
Coś  się  dzieje
Co  to?

Nie  proszę   nie  boli  nie
Mamo  to  bardzo  boli
NIE
Mamo proszę nie
Nie  słyszą  mnie
Krzyczę  niemym  krzykiem
Mam ooo ma aaa ma mm a oo
Pozwól   pozwól mi  żyć

Siedzę nad  głową  kobiet  w białej  koszulce
Już  nie  mamy
Ona  mnie  nie  chciała
Nie  kochała
W tym pomogli  jej  źli  ludzie
Pomógł  jej okropny  kaniul

Słonie  , lwy   koty  i psy i inni bracia  mniejsi
Chronią  swoje  płody
A  człowiek  rozumny  zabija  jak  wytrawny  morderca

03 11.2020r

Maria Urszula Grzecznowska  Mruk

 

Widzisz mnie pięknie

Jak patrzę w  Twoje oczy
Szare  zmęczone
Jak w  lustrze  widzę  że  jestem  młoda
Kolorowa  uśmiechnięta wesoła

Co  robisz że tak  wyglądam
W twoich  oczach
Może  czegoś  nie  czytam
I  widzę  co  chcę  widzieć

Nawet w  późnym jesiennym  słońcu
Widzę  w  twoich  oczach  siebie
Jestem  i cieszę  się  jak mała  dziewczynka
Czas  tu  nie  panuje

Spoglądam jeszcze raz  w Twoje  oczy  nie  śmiało
Uśmiecham  się  zagadkowo

13.10.2020 r.

Maria   Urszula  Grzecznowska  Mruk

Wirus w czerwonej koronie

Podły  mały złośliwy  szaleniec
W czerwonej koronie
Pozamykał   nas  w domach
Nie przekręcając  klucza  w  drzwiach
Zabrał mi  może  ostatnią  wiosnę
Zabrał mi  radość
Pozostawiając  strach

Stoję przy  oknie
Na drzewach zielone  gałązki
W ogrodzie  nad  stawem  białe  bazie
Przez  szybę  słońce  bawi  się ze  mną sprytnie
Raz  jest  raz  go  nie  ma
Zamykam  oczy  i  wędruje  po ścieżkach  życia
Czuję  się  jednak  jak  wiezień
Któremu  wszystko  wolno
A zarazem  nic

Wracam  nie  spokojną  myślą
Podły  mały  złośliwy   szaleniec
W  czerwonej  koronie
Czy  powstał sam w wyniku  różnych  mutacji
I w  wyniku  naszej  pych
Trudno
Trzeba  go  zrozumieć   trzeba  go  wyprzedzić

Na  parapecie  usiadł  mały  wróbel
Przyglądał mi  się  przez  chwil
Mały  wolny  ptaszek
Uśmiechnęłam   się  do  siebie
Biegnie  do  mnie  następna złowroga myśl
Trzeba  go  pokonać
Nie  wiadomo  jeszcze  jak

Jeżeli  to  złośliwy mały  patogen
Powstał  w  wyniku ludzkiej  myśli
I  jego  rąk
Nie  nie  nie
Nie  wierzę
Świat   tak  oszalał

A mój  Bóg
Wierzę  w  nie  on  mi  tylko  został

31.03 2020r.
Maria  Urszula  Grzecznowska  Mruk

Dom

Wiesz  co  to  dom
Wiem
To  mama  i tata
To  brat Maciek
To  ciepło i  bezpieczeństwo
To  kolorowe ściany
Malowane  przez   Karolinę
Flamastrem
Ostro  trzyma  się  ściany
To  zabawy  i  nauki  na  własnej  skórze
To  pies   Bosmam  kudłaty
To kot  czarna  Klara gdzie  mieszkała  na  szafie
I  często  bujała  się  na  firanach

Dom
To powroty ze  szkoły  i  z pracy
Zapach  ciepłej  strawy
To dialogi ,rozmowy kłótnie i  nie  snacki
Przy  rodzinnym  stole
To  dorastanie
Szukanie rozwiązań po  słowie  „nie”
To  pomocna  dłoń rodziny
W trudnych  sprawach
To  kolorowe malwy widoczne  z okna
To wieszak  w przedpokoju
Obwieszony ubraniami,szalikami czapkami

Dom
To opierzanie  skrzydeł
Które  pomagają  gnać  po  świecie
Patrząc  na  świat  po  sowiemu
Zdobywać  świat odważnie mądrze ciekawie
Znaleźć swój  własny   Dom
Z niezapomnianym  zapachem
Domu  dzieciństwa

21.10.2020r

Maria  Urszula Grzecznowska  Mruk