Niebieskie Dzieci

Rodzą  nam  się  niebieskie  dzieci
Malutkie  śliczne  bezbronne
Okupione  nie  raz   cierpieniem
Przynoszą ze  sobą
Miłość
Nadzieję
Radość
I wielką  nie  wiadomą
Rodzą  się  każdego dnia   i  w każdej  chwili
Gdy  za okna  pada śnieg  i ściska  mróz
Wczesną  wiosną
Kiedy  z ziemi  wychlają  swoje  białe  główki
Przebiśniegi
Gdzie  kwiaty  rozwijają  swoje
Małe  pierwsze płatki
I świt  wstaje  wcześniej
Rodzą  się  w pełnym  słońcu
I  w pięknych kolorach jesieni
I deszczowe  słotne  dni
Rodzą  się  niebieskie  dzieci

Niosą ze  sobą  miłość, płacz  i  radości
I wielką   wielką  nie  wiadomą
Wszystkie    zmierzają  w jedną  stronę
W  stronę chwilowo oślepłego  maleńkiego  życia

 

24.05.2020

Maria  Urszula  Grzecznowska  Mruk

Rekolekcje

Ulicami  wiecznego  Miasta
Idzie  biała  postać
Zmęczona  zatroskana  utrudzona
Idzie  ojciec   Kościoła Papież
Biskup  Rzymu
Towarzyszy mu  drobny  deszcz
Łzy   chmur
Niesie  krzyż  i przesłanie
Smutny  pouczający  bez  słów
Wyraz

„Miej  Miłosierdzie dla  nas i  całego  Świata”

W Bazyl ce Świętego   Piotra  na Watykanie
Ojciec Święty w  czerwonej  szacie
Sam w  wielkiej  olbrzymiej  Świątyni
Postać Ojca ginie w tej  wielkości
To  on  jest  Wielki

Złota  Palma
Jak  złoty  cielec  jak  mamona
Jak  zwiastun  złego
Jak błyszczący  człowiek  bez  wartości
Obnoszący  się ze swoją pychą
Ja tylko Ja
Dzień który miał  być dniem  młodych
I  szarlatański   wirus
Olbrzymie zło
Nie pozwoliło

Ratuj nas  Boże  z tej  nie mocy

Biegnę  do  mojego  Kościoła
Siadam  zawsze  w  ostatniej  ławce
Nie  zdążę  się  przeżegnać
Ni  zmówić modlitwy zdrowaśki
Tu zostawiam  wszystkie  swoje  trudne sprawy
Wszelkie  smutki i małe  radości
Wychodzę  wolna  i ufna

Wierzę
Pokieruje mnie  Bóg

Dzisiaj  staje  przed  zamkniętymi drzwiami
Mojego  Kościoła
Nie  wie  co  mam  robić
Miotam  się
Nie  widzę Twojego  światła
Nie  słuchasz  moich  grzechów
Nie  dzielisz  się zemną  swoim  chlebem
Nie  ma  radości  tylko  jakaś marność

Wołanie  mam tylko  zostało?
Panie  pomóż  toniemy  toniemy
W  swoich  brudach ludzkiego życia
Wiem  co  odpowie  mi   Jezus

Marianno  Marianno  mała  jest  Twoja  wiara

09.04.2020r

Maria  Urszula Grzecznowska   Mruk

Ślad

Szukam  idę
Szukam
Śladu stopy ludzkiej
Przemierzam mi  znajome szlaki. drogi

Drogi piaszczyste  gdzie widać  ślad
Szukam  na  błotach  kwiecistych   łąkach
Na ulicach  małych
Wielkich  pustych  miast

Po  ulicach  przewalają  się  kępy suchych traw
Szare  brudne  złowrogie  niebo
Przeraźliwy gwiazd wiatru
Między  wysokimi wieżami  domami

Jestem  jak  umarła  zjawa
Zamykam  oczy
Czekam chcę zobaczyć  tu  człowieka
Wierzę  że  to  moja  mistyfikacja

Za  chwilę  pójdzie ulicą
Tłum  rozgadanych  ludzi
Pojadą  kolorowe  samochody
Będzie  gwar i  szum   spojrzenia mijających  mnie

Nadal
Przemierzam  puste  ulice
Spotyka  czerwony  rower oparty  o  zielone  drzewo
Na  którym  siedzi smutny  czarny  ptak

Przerażająca  cisza  złowroga  cisza
Tylko
Śmiech czarciego demonicznego  wiatru
Kusz  fruwające  kawałki   brudnych folii
Zamazane słońce

Zatrzymał  się  czas  dla ludzi
Całować  będziesz napotkany  ślad  człowieka

25.02.2020 r.

Maria  Urszula  Grzecznowska  Mruk

Zobaczyć człowieka

Nie nie  widziałam  jego
Choć  codziennie  mijałam  go w  dziwach
Jak powietrze
Którym  się  oddycha
Nie  czujesz  zapachu
On był codziennie
Codziennie  wracał  o tej  samej  porze
Mijał  mnie  w  drzwiach
Mówił  bardzo  cichutko”Dzień  Dobry”

Moment chwila  hola
Ułamek  sekundy
Potknęłam  się  na  schodach
Zatrzymał  mnie  swoim  ciałem
Wpadłam w  jego  objęcia
Nie  upadłam
Spojrzałam  wystraszona
Miał  szaroniebieskie  oczy
Nie  piękne  ale  dobre
Cały był nie  piękny
Zwyczajny

Kruchy delikatny
Samotny
Nie  wiem  czy  z wyboru
Lekko  uśmiechnięty
Powiedział coś
Nie  słyszałam
Powiedziałam   z pośpiechem
Dziękuję   przepraszam
Wtedy zobaczyłam  człowieka
Zdziwiłam  się

Zobaczyłam  człowieka
Którego  codziennie  mijałam

18.02.2020 r

Maria  Urszula  Grzecznowska  Mruk

A człowiek nigdy nie wie

A człowiek  nigdy  nie  wie
Ile ono  jest  warte
Jakie ciągle nie  znane
Jakie  pracowite  a  jakie  pojemne

Ile  w  nim  dobra
Ile  wrażliwości
Ile  zrozumienia
Kochanych osób
I ile nie  pewności

Ciągle nie  wiesz
Jak  się  zachowa
Czy  pęknie  z  bólu
Czy  z żalu
Czy z radości euforii
Miłości

Człowieku  twoje  ciągle  nie  znane  serce

12.02.2020.r

Maria Urszula  Grzecznowska  Mruk

Katafalk miłości

Odeszła
Został  tylko  niewidzialny  pył
Rozsypany na  alabastrowym  katafalku
I   dymiąca  świeca
Cichutki powiew wiatru
Rozniósł   niewidzialny pył w ocean  niebytu
To  co było  jeszcze  wczoraj
Piękną   soczystą Miłością
Dzisiaj jest  smutnym  wspomnieniem

Dlaczego
Dlaczego  umarła ?
Nie  karmiłaś  jej swoim  uczuciem
Euforią , zaskoczeniem, wesołością
Zrozumiem, zwykłym  byciem
Połamałeś jej skrzydła
Nie  dokładałeś  drew  do   żaru
Nie  wzniecałeś  ognia
Nie rozumiałeś  jej
Ona potrzebował  Twojej   miłości
Jak  wody

Uważałaś że  to  ty jesteś  miłością
Ciebie  trzeba  kochać  miłować rozumieć
Rozpieszczać, usprawiedliwiać
Byłaś  jak  lodowata zjawa
W ciemnym  zimnym   pokoju
Wyjąca  do  białego  księżyca
Dziś złożyłaś jego  miłość
Na katafalku  egoizmu
Nawet  czerwona  róża  uschła
I  zrobiła  się czarna

Jego  miłość potrzebowała   Twojej  zrozumiałej miłości

19.02.2020 r.

Maria  Urszula Grzecznowska  Mruk

Zobaczyć człowieka

Nie  nie  nie  widziałam  go
Choć  co  dziennie mijałam  go   w drzwiach
Jak  powietrze
Którym  się  oddycha
Nie  czuje  zapachu
A on był codziennie
Codziennie  wracał  o tej  samej  porze
Mijał  mnie  w  drzwiach
Mówił  bardzo  cicho „Dzień   dobry”

Moment ,chwila hola
Ułamek  sekundy
Potknęłam się  na  schodach
Zatrzymał  mnie  swoim  ciałem
Wpadłam w  jego  objęciach
Nie upadłam
Spojrzałam  wystraszona
Miał szaro-niebieskie oczy
Nie  piękne  ale dobre
Cały  był nie piękny
Zwyczajny

Kruchy delikatny
Samotny
Nie  wiem  czy  z  wyboru
Lekko uśmiechnięty
Powiedział  coś
Nie  słyszałam

Powiedziałam  z pośpiechem
Zdziwiłam  się
Wtedy zobaczyłam człowieka
Dziękuj
Zobaczyłam człowieka
Którego  codziennie  mijałam

18.02.2020r

Maria  Urszula Grzecznowska Mruk

 

 

 

 

 

 

 

Gra wstępna

Miłosna   gra    dwojga   kochanków
Ona   sprytniejsza
Przywiązała    swojego  kochanka
Swoim  różowym  szalem
Do  łoża  gry

On  pokonany
Ona  utrudnia   sobie  zadanie
Plącze  swoje  ręce  w  czerwonym  szalu
On  szamocze  się  w  różowym  szalu
Zaczynają  grę

Ona  powolutku skubie  zębami jego  usta
Żeby  trochę  bolało
Nie  całuje   zaczepia  kąsa
Przy czym  uśmiecha  się  zabójczo
On  dalej  pokonany
Łańcuch z różowego szalika  nie  puszcza
Emocje  rosną

Ona  jak  bogini  miłości
Nie okiełznana
Jak  na  obrazie  „Szał”
Nadal  kąsa  szyję  ramiona
Językiem  dotyka  o puszków uszu
On  szamocze  się  nadal w  różowych  jedwabiach
Ona  z wyrafinowaniem  posuwa  się  dalej
Emocje  kochanka sięgają zenitu

A Ona  bawi  się  doskonale
Naglę  przerzuca  nogę i  w siada  na  konia
Żeby  za  chwilę  zejść
W oczach obojga  dzika namiętność
On  nie  może  jej  objąć  przetrzymać
Być  z spragnionym  mężczyzną
Drze  jedwabny różowy  szal

Wojna  miłości  coraz  bardziej  bezwzględna  trwa
Kto  pokonany  a kto  wygrany
Dobry  seks  rozstrzygnie  wszystko
Wielkie  emocje to  wstęp  gra kochanków
Im bardziej  miłości  tym  więcej przyjemności

Za minute północ  Witamy  Nowy  Rok wesoło

31.12.2019 r.

Maria  Urszula  Grzecznowska  Mruk

Bez Odpowiedzi

Nie  zdążyłeś  mi  powiedzieć
Nie  chciałeś
Za  trudne  to  było dla  Ciebie
Ja  ciągle  żyję z  nie  dosytem
Twojej śmierci
Pytania  narastają
Im  więcej  lat  tym  więcej  pytań
Stoję  nad  Twoim  grobem
Któryś  set  raz
Rozumiem  i nie  rozumiem
Wiedział o  zagrożeniach
Wiedziałam  o  Twojej  chorobie
Przecież  Ty
Zawsze  mogłeś  na  mnie  liczyć
Dlaczego?
Czy   ja ciebie  nie  rozumiałam
Czy  ty  mnie
Czy  ja  zostałam  na  peronie
Czy  Ty  nie  wsiadłeś  do  pociągu  życia
I  nowe  pytanie
Dlaczego?
Czy  za  mało Ciebie  kochałam  i nic  nie  rozumiałam
Czy  ty mnie wcale  nie  widziałeś  i nie  kochałeś
Przewrotność  życia ,okrutny żart,  kpina
Czy zły  los i przeznaczenie
Nie  wiem
Palę świecę
Dzisiaj miał byś  rocznicę  urodzin
Lubiłeś  słodkie ciasta
A moja  samotność  wiedziałeś  że  będzie
Zapalę  jeszcze  jedną  świecę
A ty  wyjdź  już z tej ciemności   wyjdź

28.12.2019r

Maria  Urszula  Grzecznowska  Mruk

Życzenia świąteczne

Urodziłeś  się  malusieńki
W  ciszy  i zimnie
W  malutkim sercu  i rączkach
Przyniosłeś  wielki  dar
Miłość do  człowieka
Po krzyż
Po  grób
Po  zmartwychwstanie
Jest  Gloria
Jest  A leluja
„radujcie  się  Pan  jest  blisko” Kardynał  S .Wyszyński
Wszystkim  z  całego  serca życzę przecudownych Świąt Bożego
Narodzenia i  pięknej  miłości

22.12.2019 r

Maria  Urszula Grzecznowska  Mruk