Ty niewolnik

Ty niewolnik

Co mówisz kobieto?
Nie – ja jestem wolny Tylko w twoim mniemaniu.

Ty niewolnik
Swego czasu biegnącego do przodu
Ciężkiej pracy w rożnych zawodach Miłości wielkiej malej i kolorowej.

Ty niewolnik
Własnych używek , rożnych trucizn,
Zabaw nieprzewidywalnych nieraz prowadzących do śmierci,
Zachowań buntowniczych dobrych i złych.

Ty niewolnik
Wielkiego lenistwa tarzającego się w pościelach
Super egoizmu gdzie jesteś tylko Ty
I odejścia bo tak musi być

Ja niewolnik
Ja jestem wolny swoja wolnością.

 

MARIA Urszula Mruk

Miłość

Miłość to błysk wschodzącego słońca
I jego jasność, oślepienie
Gdzie widzisz tylko jego oczy

Miłość to podtrzymanie drżenia serca
Słowem, muzyką, marzeniem
Piękną iluzją do utraty tchu

Miłość to spojrzenie na Ciebie inaczej
Jak w głęboką studnie, która nie ma dna
To spadanie, albo wznoszenie się ku inności

Miłość to rozmowa bez słów
I przyciąganie dusz
I bycie aż po grób.

Maria Urszula Mruk

Idę idę

Idę  idę Twoimi śladami
Które zostawiasz na świeżym śniegu
Czy na piaszczystej plaży
Gdzie wiatr i woda pozwalają krótkiej chwili
Patrzeć na Twój ślad

Idę  idę Twoimi śladami
Chrzęszczą w lesie pod moim butem
Male gałązki i zeschłe liście
A na zielonym mchu  zostaje ślad
Twój ślad

Idę   idę Twoimi śladami
Po grząskim i bagnistym polu
Kwitnącej łące i łanach zbóż
Natchniona pięknym dniem
Gdzie zostaje ślad

Idę   idę Twoimi śladami
Zapominam o świecie  zapominam o sobie
Otwiera się horyzont marzeń i prawd
I tu zostaje piękny trwały ślad

Maria Urszula Mruk

Ale była

Ale była taka inna  taka piękna
Taka uśmiechnięta i beztroska
Na lustrze w przedpokoju namalowana pomadką
Nieraz zmoczona łzami i smutna

Ale była jak różowy zaczarowany kwiat w flakonie .
Taka późna   taka czysta jak kryształ
Nie do powtórzenia i nie do zbycia
Bez całusów   seksu z marzeniami

Ale była taka inna  taka dorosła  taka ostatnia
Napisana w oczach i na twarzy
Bez granic lat   zachowań ograniczeń
Taka wolna piękna i ciepła

Ale była – MIŁOŚĆ

 

Potęga marzeń

Mam marzenie    będę zdrowa
Niemożliwe
Dawno zapadł już wyrok
Mijam światła coraz słabsze
Rozmazane

Wiem gdzie jestem i gdzie idę
Chce być białym gołębiem
Srebrna chmura  która rozpływa się w nicości
Nie wracam do wysokich gór i śpiącego rycerza
Coraz dalej niebieska głębia i coraz głębsza
Nie wracam do Twych pięknych wierszy I zapachu zakurzonych książek
I płynę dalej jak myśl   która ucieka gdzieś daleko
Do krainy gdzie mieszka Mały Książę
Daje mu białą różę
Wracam myślą do pełnych ogrodów kolorowych róż
Do stokrotek i niezapominajek na zielonej łące

Płynę dalej w stronę karłów planet   słońc i gwiazd
Gdzie światy są obce  przerażające i smutne
Wracam do moich bliskich dzieci   wnuków i prawnuków
Staje na krawędzi światów dobrych i złych
Czarnych  okrutnych  jasnych niezbadanych

Dokąd ma iść?
W którą stronę?
To przestrzeń przestrzeni
Gdzie nie doganiam swojej myśli
Wracam do Ciebie   do dzikiej plaży po której biegł mój pies
Jeszcze chwila
Wracam
Staram się
Wracam
Proszę daj mi czas Boże

 

26.05.2017r.

Maria  Urszula Grzecznowska Mruk

Mój tato Król

Co trzeba dać dziecku   żeby nazwało Cię Królem?

Miłość na pewno
Tą piękną
Tą ojcowską
Tą bezpieczną za wszelka cenę
Promień radości
Jak   słońce   które rano wstaje rozświetla świat w kolo i daje nadzieje
Szczyty marzeń
Bez względu kogo i czego one dotyczą.
Książkę „Konika Garbuska”   która uczy mądrości
Niebieska torebkę
która strojnie wyglądała na mojej sukience
Bukiet żółtych róż i pomocna dłoń
Którą dostałam w chwili największego zwątpienia
Zaszczepić wiarę   że wszystko można pokonać
I patrzeć w przyszłość z nadzieja
Ipięknym wspomnieniem
Że miało się ojca który był moim Królem.

Maria Urszula Mruk

Malinowy Szalik

 

Piękny malinowy szalik na Twojej szyi.
A w nim woń Twoich perfum.
Krople łez i potu.
Mój i Twój zapach.
Piękny malinowy szalik.
Otula Cie przed zimnem.
Przesłania Twoja twarz.
Zasłania smutek i tęsknotę.
Piękny malinowy szalik.
Dodaje Ci piękna i szyku.
Zwraca uwagę przechodni.
I ukrywa samotność.

Maria Urszula Mruk